Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Za wysoki mandat - nie przyjmuj

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
- No to będzie mandat – ktokolwiek słyszał te słowa wie, że oznaczają one poważne uszczuplenie stanu portfela. Kwoty do zapłacenia zwykle znajdują się bliżej górnej dopuszczalnej granicy. Czy policjanci boją się dawać niskie mandaty?

Pies został pogryziony na wałach przez dwa inne czworonogi. Wszystkie były bez smyczy. Zgodnie z wytycznymi od weterynarza właściciele poszkodowanego usiłowali skontaktować się z właścicielem „agresorów”. Poszkodowanemu zwierzęciu groziła bowiem kwarantanna celem ustalenia, czy nie został zarażony wścieklizną. Choć dawno nie było przypadków tej choroby we Wrocławiu, prawo jest nieubłagane. Niestety własnymi siłami nie byli w stanie tego zrobić, zwrócili się więc po pomoc do policji i składając zawiadomienie o pogryzieniu ukarano ich mandatem w wysokości 200 zł. Taryfikator w tym przypadku przewidywał karę 200 zł w momencie pogryzienia (nowelizacja taryfikatora w tym przypadku nastąpiła 20 stycznia 2011 roku). Z kolei w kodeksie wykroczeń przewidziana grzywna wynosiła od 50 do 250 zł. Policjanci związani taryfikatorem nie mogli obniżyć jej, choć nadal postępowaliby zgodnie z prawem, a dokładniej z kodeksem postępowania w sprawach o wykroczeniach. Nie pomogły tłumaczenia, że teren, na którym pies biegał wolno, był oddalony od bloków, a nikt z postronnych ludzi nie spacerował tam o godz. 9 rano 2 stycznia, więc nie było możliwość narażenia nikogo na niebezpieczeństwo.

Nie podpiszę mandatu i co dalej...

- Nie przyjąłem mandatu – powiedział pan Adrian, właściciel pogryzionego psa. – Stwierdziłem bowiem, że kwota jest za wysoka, szczególnie jeśli sprawdziłem karę przewidzianą w kodeksie. Moim zdaniem jeśli policjanci mogą umorzyć postępowanie, mogliby również obniżyć grzywnę zgodnie z kodeksem. Taryfikator zawarty jest w rozporządzeniu wykonawczym do tego kodeksu, więc jak dla mnie jest mu "podrzędny". Próbowałem też wytłumaczyć na komisariacie, że pies mój jest schorowany, bo lista jego przypadłości jest naprawdę długa. Ma m.in. dysplazję stawów biodrowych, więc nie biega za szybko i długo, gdyż wysiłek go męczy, ma zaćmę i do tego wadę serca. Wszystko to powoduje, że najczęściej chodzi sobie spokojnie przy mojej nodze i czasami tylko zamarudzi przy zapachu w trawie. Dodatkowo jako pies szkolony do dogoterapii, którą niestety trzeba było przerwać z powodu chorób, reaguje na każdą komendę, a odwołany przybiega do nogi. Jest karny i łagodny. Nie należy również do ras niebezpiecznych. Spuszczam go ze smyczy tylko wtedy, gdy w zasięgu wzroku nie widzę osób, którym może przeszkadzać, a pies reaguje na moje rozkazy, o czym jest mowa w regulaminie czystości i utrzymania porządku na terenie miasta Wrocławia. Pies nie miał w feralnym dniu kagańca. I tutaj popełniłem błąd. Rozumiem, że muszę zostać ukarany, jednak nie wiem dlaczego tak wysoką kwotą, skoro de facto to mój pies został poszkodowany. Wydałem 150 zł na leczenie i sam się zadenuncjowałem, chcąc uzyskać informacje czy mój pies musi odbyć obserwację.

Kiedy sprawca odmawia przyjęcia mandatu, sprawa jest kierowana do sądu. Tak samo stało się i w tym przypadku.

- W liście poleconym znalazłem wyrok sądu wydany w trybie nakazowym, który zmniejszył kwotę kary do 50 zł – dodaje pan Adrian. – Najwyraźniej wziął pod uwagę okoliczności, które nie zostały uznane przez policjantów za łagodzące. Dodatkowo zostałem zwolniony z kosztów procesu, bo inaczej zamiast 50 musiałbym zapłacić 130 zł. 80 zł to tzw. koszty sądowe. Gdyby policjanci na początku uwzględnili niekiedy sugestie sprawców wykroczeń podobnych do mojego, ludzie nie musieliby do mandatu dopłacać i nie zajęliby czasu sądowi. No, ale trudno. Rozumiem ich, że nie chcą odpuszczać np. złodziejom czy bandytom, ale żeby za spuszczenie psa ze smyczy... Tego nie jestem w stanie pojąć, bo w moim przypadku kwoty sądowe okazałyby się wyższe niż zasądzona kara. Jak dla mnie to paranoja.

Taryfikator a kodeks

Zdarzają się przypadki, że taryfikator przewiduje sztywną kwotę za dane wykroczenia, a w kodeksie wykroczeń obowiązują tzw. widełki. Od czego jest to uzależnione i czym związani są policjanci, a czym sąd?

- Taryfikator i kodeks wykroczeń są ze sobą wzajemnie powiązane – mówi dr Janusz Sawicki. – Widełki w taryfikatorze lub sztywna kwota w nim zawarta za dane wykroczenie nie może być wyższa niż grzywna przewidziana w kodeksie wykroczeń. Sąd nie jest w żaden sposób związany trybem mandatowym i orzeka niezależnie od niego, ale oczywiście zgodnie z kodeksem wykroczeń.

Co to oznacza w praktyce? Gdy policjant nałoży mandat za jakiekolwiek wykroczenie w wysokości na przykład 200 zł, a sprawca go nie przyjmie, gdyż będzie uważał, że kwota ta jest zbyt wysoka, sprawa trafia do sądu. Tam jest rozpatrywana od nowa. Może się więc zdarzyć, że sąd skaże sprawcę na grzywnę nawet do 5 tys. zł, gdyż jest to najwyższa możliwa kara pieniężna przewidziana za niektóre wykroczenia. Nie będzie wtedy „powrotu” do tych 200 zł z mandatu.

W przypadku gdy sąd wyda wyrok, który będzie opiewał na niższą kwotę, sprawca, jako skazany, czyli bądź co bądź winny, musi ponieść koszty sądowe. Oznacza to, że obniżenie grzywny po dodaniu do niej kosztów może spowodować, że należność, którą trzeba uiścić na rzecz skarbu państwa, wyniesie tyle samo, albo i więcej niż przed procesem. Wtedy poszkodowany odniesie zwycięstwo, ale tylko moralne, bo stan jego finansów zostanie tak samo uszczuplony.

Jeśli orzeczenie wydane jest przez sąd w trybie zwyczajnym w sprawie o wykroczenie koszty wynoszą 100 zł, w szczególnych przypadkach – 50 zł. W trybie nakazowym kwota ta plasuje się na poziomie 50 zł. Do kosztów jednak dochodzą jeszcze wydatki.

Można być zwolnionym z opłat ze względu na sytuację rodzinną, majątkową i wysokość dochodów. Szczególnie w przypadku, kiedy uiszczenie ich odbyłoby się z uszczerbkiem dla budżetu domowego. Nie dzieje się to jednak automatycznie, stąd też należy liczyć się z nimi już na wstępie.

Czym jest postępowanie nakazowe?

- Najczęściej kierowanymi sprawami do postępowania nakazowego to wykroczenia z art. 97 kodeksu wykroczeń - naruszenie przepisów w ruchu drogowym, art. 95 kw - prowadzenie pojazdu bez dokumentów, 98 kw zagrożenie bezpieczeństwa na drodze niepublicznej, a także art 119 kw - drobne kradzieże (do 250 zł) lub przywłaszczenia przedmiotów – tłumaczy Monika Mora z biura rzecznika prasowego sądu okręgowego we Wrocławiu. – Ogólnie sąd na takim posiedzeniu może wydać wyrok nakazowy w sprawach o wykroczenia, w których wystarczające jest wymierzenie nagany, grzywny albo kary ograniczenia wolności.

Jest to posiedzenie niejawne, co oznacza, że jest nim najczęściej na nim sędzia i protokolant. Sędzia przegląda zgromadzone dowody i wydaje wyrok. - Wyroki w postępowaniu nakazowym wydawane są na posiedzeniu niejawnym, co oznacza, że strony nie są informowane o terminie posiedzeń – uzupełnia Monika Mora. - Jest im jedynie doręczany wyrok. Oskarżonemu i oskarżycielowi przysługuje prawo wniesienia sprzeciwu do sądu w terminie zawitym 7 dni od doręczenia tego wyroku. Gdy tego nie zrobią, wyrok się uprawomocnia. Z kolei sprzeciw jest już rozpatrywany na posiedzeniu jawnym, czyli rozprawie. Sąd rozpoznający sprawę po wniesieniu sprzeciwu nie jest związany treścią wyroku nakazowego, który utracił moc.

Słowa te potwierdza praktyka. - Chciałem złożyć wniosek o dobrowolne poddanie się karze – dodaje pan Adrian. – Lecz nie zdążyłem, gdyż przyszedł list polecony. Oznacza to, że sąd miał dokładnie takie same dokumenty co policja. I to na ich podstawie uznał, że powinienem zapłacić tylko 50 zł, czyli o 150 zł mniej niż sugerowała to policja. Czy nie lepiej było oszczędzić mi czasu i nerwów i od razu wziąć pod uwagę moją argumentację? Sędzia okazał się bardziej ludzki.

A policja?

- Wysokość mandatu zależy od okoliczności zdarzenia – mówi Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu. – W przypadku spacerowania z psem bez smyczy w taryfikatorze jest przewidziana kara od 50 do 250 zł, a w kodeksie wykroczeń – od 20 do 250 zł. Policjanci w każdym przypadku biorą pod uwagę stopień stwarzanego zagrożenia i świadome uporczywe nieprzestrzeganie prawa. Policjant, wypisując mandat bliższy dolnej granicy, nie musi przedstawiać żadnego uzasadnienia dlaczego nie zdecydował się na wyższą karę. Podobnie jest w odwrotnym przypadku. Chciałbym też zapewnić, że policjanci nie są w żaden sposób zachęcani do nakładania wysokich mandatów.


aw



o © 2007 - 2019 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl

Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
Znajdź wydarzenie
na naszym afiszu
Twój afisz
na grupie Otomedia.pl
zadzwoń: 512 745 851
e-mail: reklama@otomedia.pl
 
Dzisiaj
Poniedziałek 14 października 2019
Imieniny
Alany, Damiana, Liwii

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl