Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
„Siwek” i  elektryczność

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Niewielu już mieszkańców Bolesławca pamięta wygląd naszego miasta z pierwszej połowy lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. W odległości niespełna kilometra od rynku funkcjonowało wtedy kilka swoistych „biedafolwarków” z oborami, stajniami i stodołami.
 „Siwek” i  elektryczność

 „Siwek” i  elektryczność
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. „Siwek” i  elektryczność
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. „Siwek” i  elektryczność
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Takowy istniał nawet w urokliwej dzielnicy willowej - trzoda chlewna i krowy żyły w tam szopach, skleconych przez zapobiegliwego polskiego pioniera z desek i wszelakiej dostępnej blachy. Przy owych „zabudowaniach” stały ściągnięte z okolicy maszyny rolnicze, od pługa i bron poczynając, a na kopaczce do ziemniaków i wialni - oddzielającej po wymłóceniu ziarno od plew - kończąc.

Niemal wszystkie te urządzenia przystosowane były do ciągu konnego bądź napędzano je siłą ludzkich mięśni. W  sąsiedztwie owego „chaziajstwa” na wybrukowanej ulicy zwykle radośnie turkotały żelazne obręcze kół drewnianego wozu – a tylko z rzadka burczały silniki nielicznych samochodów.

Zagroda ta, utworzona w dzielnicy willowej Bolesławca wkrótce po wojnie, dysponowała charakterystycznym białym koniem - „Siwkiem”. Wcześniej jako wojskowego wierzchowca niemal nie zajeździł go na śmierć jakiś krasnoarmiejec. Odratowane i odkarmione zwierzę pokornie ciągało pług, zwoziło też z podmiejskiego pola snopki zboża lub siano, gromadzone w drewnianej stodole. Od czasu do czasu przeobrażało się w siłę napędową „transportu osobowego”, czyli wspomnianego wozu o specyficznym hamulcu, którego „korba” luźno zwisała z tyłu i głośno barabaniła w trakcie przejazdów. Wyprawy hałaśliwą i okrutnie trzęsącą „bryką” do lasu, gdzie wśród kwitnącego wrzosu stawiano ule, były – zwłaszcza dla dzieci - nie lada atrakcją. Niestety, nie wiedzieć czemu spokojna zwykle szkapa czasami dostawała jakiegoś obłędu i wtedy należało wiać z wozu, bowiem konisko szalało i trudno było je opanować nowemu właścicielowi byłego wierzchowca.

Pewnego dnia w starej instalacji elektrycznej piwnicy domu „gospodarstwa” doszło do jakiegoś zawilgocenia sparciałej izolacji przewodów. Podczas „badania”, przeprowadzonego przez dwóch kilkunastoletnich braci, sąsiadów posiadacza konia, biegnąca wzdłuż piwnicznej ściany metalowa rurka, kryjąca instalację, ujawniła dość słabe, ale wyraźnie „szczypanie”. Chłopcy po empirycznym stwierdzeniu tego faktu postanowili spłatać właścicielowi „Siwka” niegroźnego – jak sądzili - figla.

Na podwórku przy domu stał jednoskibowy pług, przygotowany do orki na pobliskim polu. Gdy „dowcipnisie” znaleźli spory odcinek izolowanego kabelka, postanowili za jego pomocą niegroźnie „podrasować” sąsiada elektrycznym impulsem. Najpierw podłączyli pług do znalezionego przewodu, a potem - maskując drucik - przeprowadzili jego drugi koniec przez okienko do piwnicy. Spięcia z „kopiącą” tulejką dokonano konstruując specjalny haczyk, który po kilku próbach zaczepienia zawisł na rurce.

Ale wtedy wystraszeni swoim czynem chłopcy próbowali całą „operację” odwołać, niestety, zlikwidowanie pułapki okazało się trudniejsze od jej przygotowania. W trakcie próby „rozminowania” wezwani gromkim wołaniem rodzicielki musieli wrócić do mieszkania właśnie wtedy, gdy miejski rolnik szedł dokończyć orkę na poletku, położonym tuż za stodołą i płynącą tam młynówką.

Podprowadzony do pługa koń pierwszy dotknął zadem jego metalowej rączki, po czym strzelił tylnymi kopytami w owo pożyteczne narzędzie i zrywając lejce pognał przed siebie. Osłupiały gospodarz popędził za nim, ale zwierzę groźnie rżąc nie pozwalało początkowo zbliżyć się do siebie. Kiedy wreszcie zziajany mężczyzna sprowadził „Siwka” i chciał podnieść pług - natychmiast odczuł charakterystyczne mrowienie w rękach. Szybko znalazł też jego źródło. Co się działo później, lepiej nie wspominać...

W każdym razie powiadomieni o wszystkim rodzice chłopców na całe życie wyrobili w nich przekonanie, że z elektrycznością żartów nie ma, a dla konia nawet porażenie słabym prądem może okazać się zabójcze. Cały niemądry „dowcip” miał też i swoją dobrą stronę. Spowodował szybką wymianę murszejącej instalacji...


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Piątek 7 października 2022
Imieniny
Krystyna, Marii, Marka

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl