Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
„Fort Benton” i „pałac Maria”

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku przy ulicy Leśnej, leżącej na południowych peryferiach Bolesławca, było tylko kilka domów. Dzisiaj jest tam niewielkie osiedle. Część jego szeregowych zabudowań powstała na małej łączce, ograniczonej podmiejskim lasem i biegnącą w kierunku zakładu energetycznego ulicą Jana Matejki.
„Fort Benton” i „pałac  Maria”

„Fort Benton” i „pałac  Maria”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.„Fort Benton” i „pałac  Maria”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.„Fort Benton” i „pałac  Maria”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Po intensywnych opadach lub obfitych, pozimowych roztopach wklęśnięty fragment trawiastej powierzchni zamieniał się w miniaturowy stawik. Przez kilka dni umożliwiał on organizowanie regat łódeczek, wykonywanych z grubych płatów kory i odpowiednio otaklowanych przez młodocianych szkutników.

Las, rosnący pomiędzy ulicami Leśną, Robotniczą i Matejki stanowił urokliwe tło dla dwóch okazałych willi, przy których wzniesiono także zabudowania towarzyszące. Po drugiej wojnie światowej obydwie opuszczone rezydencje najpierw ograbili szabrownicy, a następnie pozbawione opieki budowle przez lata niszczały, powoli zmieniając się w ruiny. Wykorzystywały je okoliczne dzieci do „indiańskich” zabaw, inspirowanych jakoś zdobytą i namiętnie czytaną nową książką „Mały Bizon” Arkadego Fiedlera. Jedna z willi dzięki owej lekturze zyskała miano „Fortu Benton”.

Rodzice zabraniali wchodzenia do niszczejących budowli, pilnowali przestrzegania tego zakazu zwłaszcza po tragicznym w skutkach zdarzeniu, do jakiego doszło w zabudowaniach gospodarczych przy „forcie”. Kilku starszych chłopców spowodowało tam eksplozję znalezionego w ruinach niewybuchu.

Drugi charakterystyczny budynek, nazywany potocznie „pałacem Maria”, łączyła z ulicą Leśną wybrukowana droga, prowadząca do rezydencji i stojącego w jej sąsiedztwie skromnego domu mieszkalnego. Przyległy las - a zwłaszcza jego południowy fragment - był wręcz upstrzony pozostałościami szybików, dziś nadal doskonale widocznymi. Drążyli je średniowieczni poszukiwacze kruszcu. Na niemieckiej mapie nosił on nazwę „Kleine Zeche”.

Część zadrzewionego obszaru otaczał przed 1945 rokiem płot z metalowej siatki, rozpiętej na osadzonych w betonowych fundamentach słupkach. Ich resztki można znaleźć jeszcze dzisiaj, podobnie jak pojedyncze kamienie graniczne posiadłości. Według nie potwierdzonych opowieści ogrodzony teren stanowił przed wojną rodzaj małego zwierzyńca.

Tylko kilkanaście metrów od osi ulicy Leśnej widniały pozostałości schronu, wykonanego z grubych drewnianych bali. Być może stanowił on miejsce ukrywania się mieszkańców w ostatnich dniach wojny. Nad coraz płytszym wykopem, zasypywanym każdego roku butwiejącymi liśćmi, długo leżało kilka omszałych belek stropowych. Dzisiaj stoi tam jednorodzinny dom mieszkalny.

Północne wrota do „pałacu Maria” ulokowano od strony dość stromej skarpy, zbiegającej w kierunku leżącego poniżej, otoczonego piaskowcowym murkiem placyku, którego centrum wyznaczały resztki skamieniałego drzewa, zapewne specjalnie przywiezionego przez właściciela rezydencji. Te drzwi otaczał pięknie wykuty portal, nad którym pyszniła się sylwetka jakiegoś biesa z rurką do wydmuchiwania szklanych naczyń. Kartusz zdobił napis MARYA. Wewnątrz w dużym holu zwracał uwagę wielki kominek, a w jednej z dwóch „baszt”, urozmaicających bryłę rezydencji, okrągła sala na jej parterze miała niebieski sufit z podwieszonymi, polerowanymi mosiężnymi gwiazdami.

Piwnice mrocznymi zakamarkami kusiły młodocianych poszukiwaczy przygód, podobnie zresztą jak pomieszczenia na drugiej kondygnacji tudzież całe tajemnicze poddasze. Wejście na piętro wymagało jednak niebezpiecznej wspinaczki, ponieważ wiodące tam schody zostały najprawdopodobniej celowo zniszczone tuż po wojnie.

Szczególną ciekawość wzbudzała niewielka wieżyczka, wyrastająca z kalenicy dachu. Rozpuszczona przez kogoś legenda mówiła o ukrytych tam dokumentach. Ponoć zostawiono je pod deskami, tworzącymi miniaturowy sufit wieżyczki. Nigdy nie udało się tego sprawdzić, bowiem skrupulatnie „utajniane” odwiedziny w dogorywającym budynku zakończyła nagle ostra interwencja rodziców.

„Pałac Maria” został skrupulatnie rozebrany w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, cały odzyskany materiał budowlany wywieziono. Dzisiaj tylko niewielkie zagłębienia w terenie i oplecione zielenią resztki fundamentów wskazują na miejsce, gdzie kiedyś stał ów malowniczy obiekt.


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl